czwartek, 3 czerwca 2010

KUBA WYGRAŁ! Piróg: "Pokażcie kurwa, co potraficie!"


Znamy już zwycięzcę 5. edycji You Can Dance - został nim 23-letni Kuba Jóźwiak z Goliny pod Koninem, który pokonał "ulubienicę Piroga", 19-letnią Paulinę Figińską ze Zduńskiej Woli. Jak zapewniała podekscytowana Kinga Rusin, pomiędzy finalistami była bardzo mała różnica głosów, a na 10 minut przed zakończeniem głosowania preferencje widzów rozkładały się niemal po połowie.

Wszyscy zgodnie podkreślali, że była do najlepsza do tej pory edycja programu

- tuż przed ogłoszeniem wyników
przypomniał o tym Agustin Egurolla. Oczywiście nie zabrakło wzruszeń: finałowa 12-tka wykonała choreografię inspirowaną głuchoniemymi tancerzami, do utworu
Edyty Górniak, obecnej wraz ze swoim synem Allanem na widowni. Piosenkarka, ukrywająca się za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi, była wyraźnie poruszona, podobnie jak i uczestnicy.

Warte podkreślenia jest również i to, że Kuba nie dostał się do odcinków na żywo w pierwszej edycji programu, a wygrał

jego piątą, ponoć najlepszą odsłonę. I chociaż nagrodą
dla zwycięzcy jest stypendium w Brodway Dance Center, Jóźwiak nie pojedzie tam sam - pod koniec programu, po apelu Rusin, do redakcji zgłosiła się anonimowa osoba, chcąca sfinsnować wyjazd również dla Pauliny. Najlepsi tancerze tego sezonu pojadą więc do Nowego Jorku razem.

Wyraźnie podekscytowany Piróg po ogłoszeniu wyników wskoczył na scenę i krzyknął: Pokażcie im kurwa, co potraficie!

czwartek, 27 maja 2010

Paulina i Kuba w finale!

Taki werdykt nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem. Do finału piątej edycji You Can Dancedostali się nazywana "ulubienicą Michała Piroga" Paulina Figińska oraz również chwalony przez jury Kuba Jóźwiak.

Półfinałowy odcinek programu

upłynął pod znakiem zachwytów nad uczestnikami, wielkich słów i obowiązkowych wzruszeń. Piróg znów oglądał występy ze łzami w oczach, komplementując tancerzy.

Dziękuję wam, że wy mnie inspirujecie, że chcę mieć coś wspólnego ze sztuką - mówił po występie Pauliny i Kuby. Tym razem jednak nie obsypał ich kwiatami...

Wspólna choreografia Pauliny i Iwony Bekier wyjątkowo rozgrzała zaś Agustina Egurrolę. Zaczęła się od zawiązania jurorowi oczu i seksownych ruchów tancerek wokół niego. Towarzyszyły im piski... Ani Muchy.

Ja wskazuję, że troszkę lepsza była Ilona - orzekł Egurrola po zakończonym występie. Merytorycznie jak zawsze odniosła się do niego Muszka:

Jestem pod wrażeniem

, że on w ogóle coś zauważył, biorąc pod uwagę to zesztywnienie, które towarzyszyło Agustinowi na początku!
- piszczała zza sędziowskiego stołu
.

Przyznacie, że to komentarz bardzo w stylu Dody. Czy Ania ma zamiar iść dalej w takim kierunku?

Niestety, jej autopromocja zakończy się wraz z przyszłotygodniowym finałowym odcinkiem. Kinga Rusin zapowiedziała co prawda powstanie kolejnej edycji, ale dopiero za rok. To wystarczająco dużo czasu, aby wymienić ją na kogoś innego bez większego zamieszania.

czwartek, 20 maja 2010

Piróg: "To jest hołd ode mnie!"

We wczorajszym odcinku You Can Dance oczywiście znów nie zabrakło wzruszeń. Łzy można było dostrzec nie tylko w oczach Michała Piroga, ale również Agustina Egurroli. Wszystkie choreografie wzbudziły dużo emocji, trudno było wybrać najlepszy

duet. Piroga najbardziej chyba oczarował występ jego ulubienicy, Pauliny Figińskiej i Kuby Jóźwiaka.

Za wszystkie występy, o których mam nadzieję, że publiczność nie zapomni, to jest hołd ode mnie! - powiedział wzruszony i rzucił w nich bukietem tulipanów. Pozytywnie też ocenił Ilonę Bekier i Aleksa Palińskiego: Jak dla

mnie jesteście bardzo fajni. W życiu nie widziałem tak fajnej choreografii hip-hopowej!

Ania Mucha za to uspokoiła się, przynajmniej na razie. Jej komentarze były wyważone, jak

zawsze skrzętnie ukrywające to, że zupełnie nie zna się na tańcu. Czyżby przestraszyła się groźby wylecenia z programu
...?

Wynik głosowania widzów zaskoczył wszystkich, z jurorami i prowadzącą, sztywną jak zawsze Kingą Rusin na czele. Z show pożegnała się świetnie oceniana Ania Andrzejewska i uwielbiany przez żeńską część publiczności Aleks. Za tydzień dowiemy się, kto dostanie się do ścisłego finału.

wtorek, 18 maja 2010

Taylor Lautner bohaterem komiksu!


Robert Pattinson jako pierwszy doczekał się własnego komiksu z serii Fame. Po nim była Lady

GaGa
, a teraz przyszedł czas na kolejna gwiazdę Zmierzchu. Już niebawem fanki Taylora Lautnera będą mogły podziwiać jego klatę w wersji rysunkowej.

Zawsze chciałem być superbohaterem. W końcu nim zostałem! – cieszył się aktor. Komiks opowiada historię

mojej kariery, ale także ukazuje mnie w różnych rolach – tych prawdziwych i zmyślonych. Może raczej wymarzonych. Zawsze chciałem zagrać Spider-Mana.

To byłby pomysł. Ciekawe, czy specjalnie dla

największego atutu gwiazdora Człowiek Pająk paradowałby z wielkim wycięciem na klacie ;)

poniedziałek, 17 maja 2010

Glinka najlepsza, Grochola nadal tańczy...


W kolejce do finału 11. edycji Tańca z gwiazdami, mimo coraz mniejszej ilości par, zaczyna się robić coraz ciaśniej. Co prawda z udziału wycofała się oczekująca dziecka Oceana, jednak lepsza z odcinka na odcinek Olga Bołądź ma dużą szansę zagrozić zarówno Katarzynie Glince, jak i Julii Kamińskiej. Nie można zapominać również o Katarzynie Grocholi, która może nie umie tańczyć,ale ma za to duże grono wielbicieli, które od tygodni skutecznie uniemożliwia jej odpadnięcie z programu

. Pisarka aktywnie korzysta z bezpłatnego czasu antenowego - w filmiku z przygotowań do występu promowała swoją nową
książkę...

Wczoraj z rywalizacją pożegnał się ostatni mężczyzna, Piotr Szwedes. Tańczący w parze z Anną Głogowską aktor odpadł po raz drugi - wcześniej ocaliła go kontuzja Artura Barcisia. Z takiego obrotu sprawy wyraźnie zadowolony był Piotr Gąsowski, który werdykt widzów skomentował słowami: Julko, mama wraca do domu

!

(To tak a propos nie mieszania życia prywatnego

z zawodowym...)

Jurorów w tym tygodniu znów zachwyciła Kasia Glinka. Nieco słabiej radzi sobie Julia Kamińska, biorąc jednak pod uwagę ambicje Rafała Maseraka, będą dzielnie walczyć o finał. Nie bez znaczenia może być również fakt, że jest ona jedyną w rywalizacji gwiazdą TVN - Glinka i Bołądź znane są głównie z produkcji TVP.

niedziela, 16 maja 2010

Paulina Sykut pokonała Pudziana!

Nareszcie mamy za sobą finał Tylko nas dwoje. To oznacza, że już nie będziemy musieli oglądaćIvana kręcącego biodrami i popisów Pudziana. Przyznajemy, że strongman dobrze się bawił i pokazał dystans do samego siebie, ale słuchać się go nie dało.

W finale z walki o pierwszą nagrodę odpadli Kupicha i Bosak. Przez to w ostatecznej rozgrywce pozostali Paulina Sykut w parze z Komarenko oraz Wiśniewska z Mariuszem Pudzianowskim. Obie pary wykonały po kilka utworów, mogliśmy posłuchać także uczestników, którzy odpadli wcześniej. Dodatkowo wieczór uatrakcyjniło jury - Doda, jak

sama stwierdziła, była "elfem po mrocznej stronie
mocy"
, zaś Karolak założył kask motocyklowy oraz koszulkę z Myszką Miki.

Podniosłą atmosferę finału popsuł mały zgrzyt w wykonaniu Pudziana i jego największych fanek/fanów. Po ostatnim numerze siłacza na scenę wskoczyły dwie drag queen, które chciały mu pogratulować poprzedniego występu w skórzanym stroju

. Mariusz Pudzianowski nie był raczej zachwycony, tym bardziej, że Doda spytała się, dlaczego nie otrzymał nagrody za "najbardziej gejowski występ".

Najwyraźniej realizatorzy programu

nie zgodzili się na ten kontrowersyjny gest. Zapewne sam Pudzian nie byłby dumny z takiego trofeum, gdyż całe zdarzenie podsumował: Jestem bardzo tolerancyjny dla
takich ludzi, byleby na oczy mi się nie pokazywali
.
To zapewne zabolało wielbicieli jego klaty.

Ostatecznie najwięcej głosów zebrała Paulina Sykut, która już zapowiedziała, że jej współpraca z Ivanem się nie skończyła. Spodziewamy się zatem ich wspólnej płyty. Dla Komarenko to szansa, że ktoś w końcu kupi jego album ;)

poniedziałek, 10 maja 2010

Oceana ZREZYGNOWAŁA!


















To wyjątkowo "pechowa" edycja Tańca z gwiazdami - najpierw z powodu kontuzji z programu zrezygnować musiał Artur Barciś a tydzień później szeregi uczestników na własną prośbę opuściła Oceana. Oczywiście tych dwóch sytuacji nie można porównywać: aktor doznał poważnej kontuzji stopy, a piosenkarka zdecydowała w końcu, że zdrowie

jej i dziecka jest jednak ważniejsze niż fikanie koziołków na parkiecie TVN. Skutek jest jednak podobny: w poprzednim odcinku "ocalony" został Piotr Szwedes, w tym nie odpadł nikt, a głosy widzów zostaną zsumowane z tymi oddanymi w następną niedzielę.

28-latka nie miała wyjścia. Zemdlała w tym tygodniu podczas treningu

, a jej lekarz zakazał jej forsowania się, zalecając odpoczynek. W tym przypadku przygotowania skomplikowanych i wyczerpujących choreografii nie wchodziło w grę. Co prawda Oceana zapewniała, że jej decyzja nie ma nic wspólnego z medycznymi przeciwwskazaniami, dodała

jednak, że "każda matka powinna ją zrozumieć".

Jej odejście spowodowało, że w kolejce chętnych po kryształową kulę zrobiło się nieco luźniej. Do tej pory to ona prowadziła w punktacji jury, często też znajdowała uznanie

widzów. Teraz o zwyciestwo będą biły się pary: Julia Kamińska z Rafałem Maserakiem i Katarzyna Glinka ze Stefano Terrazzino. Niebezpiecznie zbliża się do nich również "czarna klacz" Olga Bołądź, która z odcinka na odcinek radzi sobie coraz lepiej. Ciekawe, czy w walce o miejsce w finale uda się jej pokonać którąś z jej zdecydowanie bardziej "medialnych" koleżanek.

niedziela, 9 maja 2010

Pudzian, Bosak i Sykut w finale!

Zgodnie ze wszystkimi przewidywaniami do finału Tylko nas dwoje dostał się Mariusz Pudzianowski i Ania Wiśniewska. Wraz z tym wielce uzdolnionym wokalnie duetem owycieczkę

powalczy także Ania Bosak z Piotem Kupichą oraz Paulina Sykut i Iwan Komarenko. Przyznamy, że nam najbardziej podobały się występy Cerekwickiej z Brzózką, ale to zapewne dlatego, że jako jedni z niewielu śpiewali, a nie tylko występowali.

W ostatnim odcinku show, pomimo problemów ze zdrowiem i wizyty w szpitalu, pojawiła się Doda. Widać było, że Rabczewska nie jest w szczytowej formie, ale to nie przeszkodziło jej zachwycać się "posuwistymi ruchami Iwana". Oczywiście Dorota zaprezentowała kolejny ekstrawagncki strój w stylu

Lady Gagi. Tym zarem miała na sobie kreację, którą sama określiła "Oponą Seksu i Łez Ćzarną Inez".

Kreacja Dody nie miała jednak najmniejszych szans ze skórzanym wdziankiem, w którym Pudzian wyryczał swoją drugą piosenkę. Nie do końca wiemy, jak poszło mu wykonanie utworu, bo naszą uwagę przykuwał ostantacyjnie dyndający pasek między jego nogami. Nie zampomnimy jednak nigdy miny Ireny Santor, która patrzyła na to ze zgroną w oczach.

Na koniec na scenie pojawił się Kałamaga ze swoim ogłuszającym głosem i Pyza, która więcej się gięła, niż śpiewała.